+48 535377771 biuro@madecki.pl
Zaznacz stronę

Każdy z nas zaczynał – jasne. Ja też, w dodatku jeszcze bardzo dobrze to pamiętam. Mówi się jednak, że najmądrzejsi z nas uczą się na błędach innych. Warto więc może uniknąć najbardziej podstawowych z tych, które popełniają początkujący w branży IT?

Brak konkretnego celu

Bardzo ciężko jest określić cel podróży, jeżeli nie wie się jakie są alternatywy. Wybór ścieżki na samym początku faktycznie jest sporym wyzwaniem, ale jeszcze większym wyzwaniem jest podzielenie swojej uwagi na kilka frontów.

W dużym skrócie, możesz dołączyć do następujących drużyn:

  • Programiści
  • Testerzy
  • Administratorzy
  • Graficy
  • Kadra zarządzająca
  • Scrum masters

W samej branży oczywiście jest mnóstwo innych stanowisk, jednak wszystkie z wyżej wymienionych (przynajmniej w minimalnym stopniu) wymagają wiedzy na temat tego o co chodzi w wytwarzaniu oprogramowania (a o tym jest ten blog). Każdy z tych zawodów ma także wspólny mianownik – rozwiązywanie problemów. Inne, oczywiście, ale nadal warto lubić wyzwania aby wykonywać je z przyjemnością. 

Każde z tych stanowisk zasługuje na osobny artykuł na temat tego, co należy do ich obowiązków. Możesz poszukać istniejących lub poczekać na wywiady, które pojawią się wkrótce tutaj. Możesz też zacząć od testu Strenghtsfinder Gallupa, który ułatwi Ci znalezienie Twoich mocnych stron.

Masz prawo kierować się tylko zarobkami – nie oceniam, nie mój interes jakie są Twoje motywy. Wtedy zerknij na najpopularniejszy job board IT w Polsce i porównaj wynagrodzenia.

Pamiętaj – jeżeli uznasz, że chcesz być grafikiem, a po drodze jednak zamarzy Ci się kariera scrum mastera, a później jednak programisty – to spoko, wszystko jest w porządku. Ja też zmieniałem zdanie parę razy. Ważne jest po prostu skupić się w jednym czasie na jednej rzeczy, inaczej wszystko się rozmywa i dłużej zajmie Ci znalezienie tego, co naprawdę sprawia frajdę.

Jeżeli już programowanie, to w czym?

Na pewno nie we więcej niż jednym języku naraz. Bardzo często podczas targów, konferencji, czy nawet podczas prowadzonych przeze mnie webinarów, miałem okazję spotykać ludzi, którzy na pytanie “w czym programujesz” potrafili położyć dumnie ręce skrzyżowane na piersi i odpowiedzieć “ha, a w czym ja nie programuję”. Po pociągnięciu za język, okazywało się, że to osoby mające ~ dwumiesięczne doświadczenie na stażach lub początkujący freelancerzy zdobywający pierwsze zlecenia. 
Wybór padł na backend? Świetnie, to skup się najlepiej na nim przynajmniej przez pierwszy rok pracy. Możesz też robić dalej po swojemu, ale nie wypada się później żalić, że do branży IT nie da się dostać albo że wszędzie wymagają skilla jak od seniora na stanowiska za stawki juniorskie.

Tutaj nie chodzi tylko podstawową składnię, której można nauczyć się podczas 5-cio godzinnego kursu, to tylko początek drogi. Dochodzą do tego dobre praktyki, wzorce projektowe, umiejętność pisania testów. Daj sobie czas, szukaj wyzwań, udzielaj się na grupach.

Nawet najbardziej ambitni, najbardziej pracowici, inteligentni i wspaniali pod każdym względem kursanci nie byli w stanie opanować porządnie frontend’u po prawie 4 miesiącach intensywnej nauki z codziennym wsparciem nas, mentorów. Co nie znaczy, że nie zrobili ogromnego, wartościowego, godnego podziwu postępu, który wielu z nim umożliwił zdobycie pierwszej pracy!

Praca w IT to nie konkurs na ładne CV i certyfikaty – programista musi wnosić jakąś wartość dodaną do zespołu, a im bardziej jest samodzielny, tym lepiej :).

Bla bla bla, ale narzekacz

Chryste, aż samemu mi się to źle czyta. Zasypałem Cię właśnie dwoma rozdziałami tego artykułu, które mówią o tym, że świat jest szary i ponury, a marzenia to bzdury.

Kolejnym błędem początkujących jest zniechęcanie się w momencie otrzymania kubła z zimną wodą na głowę. Jesteś gościem z konfy, który „znał” 5 języków i Ci teraz głupio? Zaczęłaś kurs scrum mastera, frontend developera i wirtualnej asystentki naraz i Ci nagle wstyd? Przestań, przecież wszyscy musimy w pewnym momencie zweryfikować swoje oczekiwania, plany, wizje z rzeczywistością. Tak to już z nami ludźmi jest – nawet kiedy staramy się być twardo stąpającymi po ziemi realistami, różnie bywa. Ale jest w tym coś pięknego. Po prostu zatrzymaj się na chwilę, weź parę oddechów i zrób „rachunek sumienia”. Może warto z czegoś zrezygnować i poświęcić więcej czasu na priorytety? Może Twoje oczekiwania były zbyt optymistyczne i teraz zaczyna Cię to przytłaczać? Jesteś teraz mądrzejszy/mądrzejsza o pewną wiedzę. To powód do radości, a nie odpuszczania.

Wierzę, że nic nie idzie na marne, a każda wiedza kiedyś może się przydać, ale teraz posprzątaj ten bałagan i ustaw cele na nowo.

Wiem, że wiesz lepiej

…ja też pamiętam jak w pierwszej pracy wkurzałem się kiedy ktoś kazał zrobić mi coś inaczej, przez jakieś bzdurne zasady. „To są ich zasady!”. Tylko rzecz w tym, że gdybym nie trzymaj języka za zębami (albo przynajmniej się starał ;)), najadłbym się w cholerę wstydu i to nieraz.

Najbardziej na początku denerwowało mnie jak do kodu wcinał się manager, który już nie programował. No kurde, czemu mi nie da robić to co do mnie należy? Teraz, z perspektywy tych lat, które minęły, lat podczas których z juniora zdążyłem awansować na seniora… aż wstyd się robi człowiekowi, jak przypominam sobie tę nieuzasadnioną niczym poza dumą, pewność siebie.

Żeby to było jasne – uważam, że dzielenie się swoimi spostrzeżeniami, również (a nawet tym bardziej, ze względu na świeża perspektywę) jako junior jest mega ważne. Nie sugeruję przytakiwania na wszystko. Sugeruję tylko, że jak parę osób starszych stażem mówi Ci, że coś trzeba zrobić inaczej – prawdopodobnie trzeba zrobić to inaczej, przykro mi. We wielu z nas jest ten diabeł na ramieniu, który przekonuje nas, że, cholera, nie jesteśmy jak inni. Widzimy więcej, rozumiemy więcej. Guzik. Nawet największe umysły się myliły.

To nie obstawianie meczu, to nauka ścisła. Jak upierasz się przy czymś, bo tylko masz przeczucie – przestań.

To czego brakowało mi w szkole

Systematyczność. Naprawdę, jeżeli miałbym dać Ci jedną jedyną, najważniejszą radę – rób to systematycznie. Ułóż plan nauki, nie bombarduj się wyzwaniami nie do zrealizowania, śledź swoje postępy. Zależy oczywiście jakie masz cele, iloma godzinami w tygodniu dysponujesz na naukę, ale jeżeli jesteś obecnie na pierwszym roku studiów – poświęć choćby 20 minut dziennie na naukę, a za 3 lub 5 lat będziesz zjadać swoich rówieśników na rozmowach kwalifikacyjnych.

Jeżeli już pracujesz, chcesz się przekwalifikować szybciej – poświęć godzinę dziennie, w weekend nieco więcej, ale daj sobie ten odpoczynek. Nie próbuj w dwa dni (zwykle sobotę i niedzielę) zrobić materiał z połowy miesiąca. Ani nie odpoczniesz, ani nie nauczysz się tyle ile było w planie. Jedyne co Cię czeka to przepracowanie oraz irytacja – przecież tak się poświęcasz a efektów nie widać.

To chyba najtrudniejszy etap, przełkniecie faktu, że tu nie ma hop siup. O ile nie jesteś w stanie poświęcić 4 miesięcy na naukę po te 8 godzin dziennie, przez minimum 5 dni w tygodniu, nie nastawiaj się na cuda.

Natomiast, jak już to przetrawisz, zobaczysz, że spokojna nauka, bez presji, stanie się przyjemnością, a Ty możesz dzięki temu odnaleźć w programowaniu pasję.

Hej, będzie dobrze!

Wszyscy kiedyś zaczynaliśmy. To banał, ale uwierz, wypowiedziałem milion wulgaryzmów, stłukłem klawiaturę i z 20 razy zrezygnowałem z nauki. Te rady wyżej – to wskazówki jak wyglądałoby to w idealnym świecie, ale to, że coś Ci nie wychodzi – to totalnie naturalne, wszystko z Tobą ok, Zastosuj się do chociaż jednej rady z listy wyżej naraz, a to już będzie sukces. Trzymam za Ciebie mocno kciuki, podziel się ze mną (tutaj albo prywatnie) swoimi spostrzeżeniami, obawami, a chętnie pomogę.